Małe pieniny
Choć oficjalnie nazywa się je Małymi Pieninami, w rzeczywistości w niczym nie ustępują tym właściwym. Nie dość, że są wyższe – to właśnie tutaj znajduje się górująca
nad całym pasmem Wysoka (1050 m n.p.m.), to jeszcze wędrówka przez kolejne szczyty ciągnące się od zakola Dunajca po Wąwóz Homole i Jaworki będzie prawdziwą widokową orgią.
Można stąd bez końca podziwiać Tatry, Beskid Sądecki, Beskid Wyspowy i liczne góry słowackie. Najlepsze jednak czeka nas na samym końcu, gdy będziemy schodzić przez Homole.
Lepiej się nie spieszyć – rwące potoki płynące w cieniu niemal pionowych skalnych ścian, unikalna przyroda oraz zachwycające widoki to zestaw, który wstyd przegapić. A jeśli
ktoś będzie miał szczęście, może podobno znaleźć w wąwozie zakopane tu przed wiekami skarby.
Kasprowy wierch
Skrzyczne jest trochę jak Kasprowy Wierch – też góruje nad popularnym kurortem, też jest rajem dla narciarzy, też można się tam dostać kolejką
linową, a widoki ze szczytu też zapierają dech w piersiach. Tyle że zamiast Tatr (które majaczą czasem na horyzoncie przy dobrej pogodzie) można podziwiać cały Beskid
Śląski, Beskid Żywiecki, Jezioro Żywieckie i wiele innych malowniczych zakątków. Kto nie chce iść na łatwiznę i wjeżdżać na wierzchołek krzesełkiem, ma do dyspozycji 2
szlaki prowadzące z centrum Szczyrku. Na obydwu nie brakuje stromych podejść, ale wrażenia u celu wynagrodzą wszelkie trudy. Tym bardziej, że mieści się tam również
schronisko z bogato zaopatrzonym barem.
Czerwony wierchy
Popularna trasa wiodąca przez Czerwone Wierchy to jakby Orla Perć dla początkujących – również maszeruje się granią, na prawo i lewo rozciągają się równie
zachwycające panoramy, a jednocześnie nie trzeba walczyć z lękiem wysokości i testować wytrzymałości przymocowanych do litej skały łańcuchów. No i można rozpocząć wyprawę
od relaksującego wjazdu kolejką linową na Kasprowy Wierch. Kiedy już wyskoczymy z wagonika i pstrykniemy kilka landszaftów – ruszamy na zachód. Po jakimś czasie docieramy do
Kopy Kondrackiej i to właśnie tutaj zaczyna się najpiękniejsza część trasy. Dostojne szczyty Kopy, Małołączniaka, Krzesanicy i Ciemniaka porośnięte są ogromnymi połaciami
rośliny zwanej sit skucina, która wraz z nadejściem jesieni nabiera intensywnie czerwonego koloru – aż się chce wyciągnąć sztalugi i zostać tu na dłużej. Jeśli jednak musimy
wracać, możemy zejść z Ciemniaka wprost do Doliny Kościeliskiej. Najbardziej ambitni mogą zaś z Kopy Kondrackiej udać się prosto na Giewont.
Morskie oko
Choć woda jest lodowata, a pływanie może się skończyć mandatem, tatrzańskie jeziora cieszą się większą popularnością niż całe Mazury razem wzięte.
Ale trudno się dziwić – kto choć raz ujrzał Morskie Oko w całej okazałości, długo tego widoku nie zapomni. A gdyby tak w ciągu jednego dnia zobaczyć wszystkie najpiękniejsze
oczka wodne w Tatrach, a przy okazji zahaczyć o najwyższy wodospad? Nic prostszego – wystarczy przejść od Morskiego Oka do Doliny Pięciu Stawów Polskich przez Szpiglasową
Przełęcz, a po krótkim popasie w schronisku nad wodą wrócić do zadeptanej przez turystów szosy urokliwą Doliną Roztoki. Jeśli dodamy, że to prawdopodobnie najłatwiejszy z
wysokogórskich szlaków w naszym kraju (tylko w kilku miejscach trzeba wspomóc się łańcuchami), a widoków na leżące w dole jeziora mogliby nam pozazdrościć nawet mieszkańcy
krajów alpejskich, wycieczka staje się jeszcze bardziej pociągająca.